Dwanaście dni i nocy, które spędzamy przemieszczając się słynną „jedynką” po skalnym wybrzeżu nad Pacyfikiem to festiwal plaż i kempingów, wschodów i zachodów słońca i … koło do wymiany.
Jadymy od północy.
MONTEREY
Dwie noce w Monterey, dwie przy torze wyścigowym Mazda.
- Paris Bakery, cztery dni z rzędu
- Mazda Raceway Laguna Seca
- My Muzeum. Garderoba gwiazd.
Nocleg na dziko niedaleko KIRK CREED CAMPGROUND
Tym razem przydała się aplikacja freecampsites.net. Trzeba trochę wjechać do góry i stanąć po prostu na poboczu.
A tymczasem rano za piętnaście ósma ruszamy w drogę. Tak wcześnie jeszcze nie udało nam się wyruszyć, nie licząc nocek. Trzeba zjechać z góry, na którą wczoraj się wspielismy. Podkrecam przełożenie hamulca na przyczepę, co by nie napierała zbytnio na auto przy stromym zjeździe. No i wtedy jedna z czterech opon przyczepy nie wytrzymuje i strzela. Dobrze, że są dwie osie. Nasza pierwsza guma.
Mamy zapasowe koło, ale nie mamy odpowiedniego klucza. Koła przyczepy mają większe śruby niż Jeep. No to machamy. W Kalifornii tak chętnie się nie zatrzymują. Jest pierwsza dziewczyna, niestety nie ma tego, co potrzebujemy. Finalnie koledzy z Australii znajdują w wypożyczonym przez siebie aucie najbardziej właściwy klucz i po kilkunastu minutach znowu mamy komplet sprawnych kół. Zapasu teraz brak.
Za to plaża, przy której musieliśmy się zatrzymać najwyraźniej czekała na nas. Cała nasza, turystów stan zerowy. Trudno było sobie „wymarzyć” lepsze miejsce na złapanie gumy.
MORRO BAY
przygoda z kołem kosztowała nas kilka godzin, więc nie docieramy do Pismo Beach, ale za to znajdujemy tzw. full hook-up w Morro Bay. A jak Weronika urządziła z kranu w RV parku fontannę wysokości ośmiu metrów budząc przy tym swoim krzykiem wszystkich mieszkańców przejdzie do historii rodzinnych opowieści.
… w drodze z Morro Bay na południe trafiamy na lwy morskie w Piedras Blancas State Marine Reserve. Teraz jest ich tu 15000, ale kilkanaście lat temu, gdy populacja prawie wyginela było tu zasiedlonych jedynie 12 osobników.
REFUGIO STATE BEACH GOLETA
Nie planowaliśmy co prawda się tu zatrzymywać, ale spodobało nam się to miejsce, może poza ceną (45$ za tzw. Dry camping.. Kalifornia…). Mało ufnie spoglądaliśmy też w stronę skunksa, który obok się przechadzal (zresztą nie tylko my), ale nie zainteresował się nami. Uf.
FARIA BEACH PARK VENTURA
Co prawda plaża jest tu dość kamienista, ale głównie zatrzymujemy się tu po prąd, WiFi. Jutro będzie blisko stąd do dealerów. Sprawdzę, co są w stanie zaproponować za przyczepę. Trzeba robić przymiarki do sprzedaży. Poznajemy niemiecką parę, Judith i Ferdynanda z córkami w podobnym wieku, jak nasze. Weronika i Nora (lat 5) „Essen die Suppe zusamenn”, a Mati ćwiczy z Ronją (lat 1) pacanie się po głowie.
POINT MUGU STATE PARK
Extra. Śpimy właściwie na plaży, tyle, że w przyczepie. Bliżej wody już się nie da.
Uwaga REKINY! Jak się dobrze przyjrzeć to na zdjęciu poniżej po prawej stronie widać jednego :)…
Manhattan Beach
Drugi raz skorzystaliśmy z boondockerswelcome.com. To taki odpowiednik couchsurfingu, tyle, że w społeczności RV. Ludzie udostępniają swoje posesje. Fajna okazja do poznania nowych ludzi.
Domy tutaj zaczynają się od kilku milionów dolarów. Blisko lotnisko LAX, a przede wszystkim osiem bloków (jak to mówią w Hameryce) do oceanu.