Wow! To była ostra jazda bez trzymanki! Zmiana strefy czasowej o siedem godzin, pierwsze godziny z maluchami w nowym otoczeniu, ciągle brak pewności, czy na polskie prawo jazdy da się kupić auto…
Właściwie to w ogóle nie zwiedzaliśmy w tym czasie. Ale emocji bynajmniej nam nie brakowało…
Od czego zacząć? Od relaksu, więc po przylocie w piątek wieczorem lądujemy nomen omen w sobotę na imprezie urodzinowej córy Kasi i Adriana.
Sprawdzamy urządzenia (napięcie jest tu 110V), tablet, telefony, niania elektroniczna, nawet suszarka działają na prostej przejściówce. Niestety, inhalator już nie. Za dużą pobiera moc i potrzebny będzie odpowiedni transformator.
Auto z wypożyczalni. Jest. Jest miło, bo zamiast tzw. „Full size” dostaliśmy w promocji od operatora małego SUVa.
Oczywiście potrzebujemy dostępu do sieci, jak ryba wody. WiFi w miejscu gdzie mieszkamy załatwia sprawę tylko częściowo. Kupuję kartę prepaid T-Mobile. Nielimitowany dostęp do sieci, w tym 5 GB szybkiego Internetu. Zestaw startowy SIM kosztuje 30 USD.
Ok, mamy telefon, mamy sieć, mamy nawigację!
Teraz można zacząć poszukiwania przyczepy oraz auta, o czym już w kolejnym wpisie.
Fajne poprzednie zdjęcie z Okęcia
Pozdrawiam!
Fajna obstawa